REJS ZATOKOWY: 16.07.2005 – 23.07.2005



       Dla większo¶ci z nas to był pierwszy rejs po Bałtyku. Cóż to były za emocje ... Wszyscy przeżywali¶my strasznie wlok±cy się czas przed rejsem, liczyli¶my sekundy godziny i dni. Administratorzy komunikatora Gadu – Gadu mieli przypuszczam poważne problemy i konkretny ból głowy z powodu grupy zapaleńców którzy co chwila odliczali czas przy okazji kln±c i rzucaj±c mięsem na wlok±cy się czas. Gadu chodziło wszędzie na okr±gło u każdego z nas. Nie mogli¶my się skupić na niczym inny niż na tym że jeszcze chwila i jedziemy

       Nadszedł upragniony dzień....WYJEŻDZAMY !!!! QBA SEPIELAK I MISIU TURAKIEWICZ spakowali całe nasze żarcie do mercedesa który ledwo co trzymał się na sprężynach i wczesnym rankiem ruszyli kursem na północ. Cała reszta brygady spotkała się w STARYM PORCIE doro¶li walnęli tradycyjn± setkę wódki ZA SZCZʦLIWY POWRÓT i biegiem do poci±gu.... PO zaokrętowaniu w pojeĽdzie PKP zaraz po tym jak tylko ruszył każdy powyci±gał co tylko miał z plecaka ?)) soczki BABUNI COCACOLĘ FANTĘ CZEGO TAM NIE PILI¦MY ..hehehe Następnie MASTER I GRUCHA wyci±gnęli gitary i zaczęło się szantowanie...JAKI TO BYŁ ROŻSPIEWANY POCIˇG ....ECH ....BAJKA ... Rankiem jako¶ dziwnie wszyscy wygl±dali na zmęczonych bladych i jaki¶ takich niedożywionych czy co ...??? ? Do historii już przeszła podróż LEMANA W toalecie okrętu PKP i długie rozmowy z konduktorem opiewaj±ce na dwa zdania – zasn±ł chłopak zmęczony codziennym życiem wielkiego miasta... Po przyjeĽdzie QBA Z GRUCHˇ porozmawiali na temat prognozy pogody ...to była krótka rozmowa:? G: TY QBA jakie prognozy ?? Q: pokaże CI w drodze na zakupy ..te oczy które mówiły wszystko...hehehe. Wiedziałem za nim jeszcze dostałem je do ręki ... ROZBUDOWYWUJˇCA SIĘ GŁĘBOKA ZATOKA NIŻOWA. WIATR NW,W 4-5 DO 6 Z TENDENCJˇ WZRASTAJˇCˇ...

       Musicie wiedzieć że generalnie to kochamy ....żeglowanie poprzez morze w mocnym wietrze i ostrych kursach. Popatrzyli¶my sobie w oczy i każdy z nas już wiedział ..nie trzeba było słów.
Po zaształowaniu S\Y FAVORITA i uroczystym wybraniu PREZESA rzucili¶my cumy w Górkach Zachodnich – mała w tył ....ster lewo ...mała naprzód i wyjechali¶my bezpiecznie z portowych ALB. Emocje targały naszymi duszami w torze wodnym w kierunku główek portu...S\Y FAVORITA gnała cał± naprzód w kierunku pierwszej dużej fali. W główkach dostała od dziobu ...zatrzymała się.....pokład drgał wibracjami silnika pracuj±cego pełn± moc± żagle jeszcze opuszczone już targał wiatr ...krzyczały jakby chc±c już nabrać powietrza...powoli pomalutku nasz jacht przełamał pierwsz± falę i małymi kroczkami zostawił główki Górek zachodnich za ruf± walcz±c z już nieĽle rozkołysanym morzem. Następnie postawili¶my żagle – S\Y FAVORITA odłożyła się na ostry kurs bajdewindowy kłaniaj±c się masztem kolejnym falom. .. odstawili¶my silnik i zapadła CISZA.... co¶ czego nigdy nie zapomnimy chyba...głęboka cisza ...trzepot bandery na rufie i odgłos pieni±cego się kilwateru za ruf± ....CO¦ NIE SAMOWITEGO ..siedzieli¶my jak otępiali z bananami na twarzach....oczy błyszczały pięknem Bałtyku... i tak zacz±ł się nasz rejs..

       W pierwszy dzień popłynęli¶my na HEL ..Już po pierwszych paru godzinach ochrzcili¶my pierwszych prezesów; LEMAN DIDEK KRZY¦ I SYLWIA- cóż to były za arcydzieła – prosto z zej¶ciówki w kierunku rufy i paw za pawiem... NEPTUN upomniał się o dar od naszej załogi. Na HELU przespali¶my nockę i rankiem ruszyli¶my ambitnie w kierunku USTKI ...wyszli¶my w morze około godziny 12 w południe przy pięknej słonecznej pogodzie ..siedzieli¶my wszyscy na deku prowadz±c po kolei jacht. ¦piewali¶my grali¶my na gitarze zachwycali¶my się Pięknym Bałtykiem. Gdzie¶ w około S\Y Favorita wesoło tańczył S\Y Pierzasty W±ż dowodzony przez Mastera oraz S\Y WIK pod komend± SUPERMENA ...pięknie było...płynęli¶my w najlepsze hals za halsem oraj±c Bałtyk ..a WIATR TĘŻAŁ ...powoli i systematycznie rozwiewało się coraz bardziej...Fale rosły ..S\Y Favorita dzielnie wspinała się na falę po to tylko by następnie z niej zjechać na dół ...w końcu siła wiatru wzrosła na tyle że ciężko było utrzymać jacht na kursie z wybranymi żaglami ..luzowanie szmat nie na wiele się zdało ..niebo zasnuło się chmurami ..zmierzchało. Sytuacja dojrzała do tego by zrefować grota na drugi ref. Manewr wykonali¶my bezbłędnie. Między czasie załoga powolutku i systematycznie zaczynała się wykruszać ten i ów bladł i zieleniał nagle odwracaj±c się szybko puszczał pawia przez reling ...słabli ...Na Bałtyku zapadła noc ...ludzie siedzieli w swoich miastach przed telewizorami w knajpach przy piwie ...a tam gdzie¶ na Bałtyku trzy jachty z grup± zakochanych w morzu pasjonatów zapaliły swoje ¶wiatła nawigacyjne ...szły w ostrych kursach w głębokich przechyłach ...szykowały się do nocnego przelotu. Było zimno ciemno byli¶my głodni a wiatr tężał z minuty na minutę coraz bardziej...NA S\Y Favorita zostali¶my już tylko w trójkę ..reszta załogi chorowała. Pod Władysławowem uzgodnili¶my że mimo mocnego wiatru płyniemy dalej w kierunku Ustki z nastawieniem że portem docelowym jednak będzie ŁEBA. Nad ranem fale osi±gały wysoko¶ć 3,5- 4 m co¶ niesamowitego...łysy nam ¶wiecił przez chmury wiatr w porywach osi±gał 7 B jak się póĽniej okazało...w takich warunkach żeglowali¶my prowadz±c jacht ja Qba i Krzy¶ rzucaj±cy pawia od czasu do czasu jeszcze cały następny dzień. Wpłynęli¶my do Łeby zaliczaj±c w główkach portu mał± awarię silnika o 23 z minutami. Od bosmana dowiedzieli¶my się że tak naprawdę płynęli¶my w sztormowym wietrze 7B...zawołał nas dobili¶my do pirsu w kanale i mówi:

B: S\Y Favorita sk±d idziecie?
Odpowiadamy:  z Helu...
B:  A co tam we Władku słychać?
Q:  Nie wiem minęli¶my lew± burt±...
B:  Nie byli¶cie we Władku ..??? to ile płyniecie..?
G:  34 godziny 25 minut...
Q:  Trochę nam dowiało......
B:  TROCHĘ !!! SZTORM NA BAŁTYKU 7B!!!! A WY MÓWICIE TROCHE ???!!!! JAZDA MI SPAĆ.....

i tak to rzucili¶my cumy w Łebie. Załoga FAVORITY w ci±gu 15 min ozdrowiała pobudzili się banany na twarzach i zaczęli¶my przygotowywać jedzenie czekaj±c na WIKA i PIERZASTEGO WĘŻA... Jedno było pewne ?))) NIE PU¦CIŁEM PAWIA ...ani ja ani Qba póki co do tej pory należymy do tych co nie maj± choroby morskiej...jak to mówi± każdy ma swoj± długo¶ć fali i prędzej czy póĽniej oddaje pokłon Neptunowi ..kiedy pogadamy z wielkim uchem niewiadomo ?))).

       Na drugi dzień rankiem już gnali¶my po morzu w kierunku Władysławowa.. jako że załoga odchorowała swoje do końca rejsu był już spokój We Władysławowie złapali¶my drug± awarię silnika – zaraz w główkach portu – całe szczę¶cie że pirs był w oponach bo w 10 min byli¶my lew± burt± na falochronie...też adrealinka nam podskoczyła. Zjedli¶my... godzinka postoju szybka naprawa silnika.. zadziałał.... i w drogę na HEL. Tam zrobili¶my sobie 24 godziny postoju na odpoczynek odespanie i imprezę na l±dzie ....notabene zatruli¶my się się nieĽle w której¶ z knajp na deptaku..?? chyba jakie¶ nie ¶wieże lody mieli. Następny dzień ..ruszyli¶my zaczęło się już w główkach HELU... wiatr był mocny i dopychaj±cy a nasz silnik 5 m za Główkami odmówił posłuszeństwa na dobre trochę adrenaliny szybko Fok w górę i odłożyli¶my się na kurs w kierunku Gdańska... Go¶cinnie za sterem siedział Grze¶ ..wymienili¶my na chwile załogi...rado¶nie po 45 minutach poszli¶my z Qb± spać na deku został Grze¶ i AGA ... tyle co zamkn±łem oko na chwilkę i nagle usłyszeli¶my potężny HUK i Grzesia wołaj±cego gło¶no ..: ALL HANDS ON DECK...!!!!! Wybiegamy Qba ja Leman Krzy¶ ..z najgorszymi obawami w głowach ...a Grze¶ siedzi u¶miechnięty z bananem na gębie i mówi z dum± : ZAWSZE CHCIAŁEM TO WYKRZYCZEĆ ... FOKA NAM CHŁOPAKI ROZPIERDOLIŁO.... i faktycznie rozerwało róg szotowy żagiel nie pracował ..szli¶my na samym foku bo wiatr był silny silnik nie pracował był martwy nie do uruchomienia ...założyli¶my foka sztormowego - chusteczkę do nosa 1m na 1m. S\Y Favorita zdolna była jedynie do powolnego dryfu ze znikom± prędko¶ci± do przodu ...jak to okre¶lili¶my : NO TO JESTE¦MY W DUPIE.....Szybki telefon do Mastera ...okre¶lenie naszej pozycji.. i już S\Y Pierzasty W±ż szedł w naszym kierunku by wzi±ć nas na hol. Po dwóch godzinach już byli ..wzięli¶my kurs na GDAŃSK... i po 3 godzinach mijali¶my główki portu. Czuli¶my się jak FERRARI ci±gnięte przez MALUCHA na przedmie¶ciach MONTECARLLO.... W Gdańsku urz±dzili¶my imprezkę z pogaduchami i gitarami a rankiem razem z Mi¶kiem Turakiewiczem pojechali¶my naprawić żagiel do SAIL SERVICE. PóĽnym popołudniem ruszyli¶my w kierunku macierzystego portu w Górkach Zachodnich...tam w ostatni± noc siedzieli¶my na jachcie poddaj±c się intensywnej intoksynacji morskiej szantowali¶my...patrz±c ze łzami w oczach w kierunku szumi±cego morza... pokochali¶my je wszyscy całym sercem. Byli¶my wszyscy w komplecie cali i zdrowi ...SZCZʦLIWI....

       Ogółem S\Y Favorita w tygodniowym rejsie przebyła 362 Mm w 109 h odwiedzaj±c
HEL, ŁEBĘ, WŁADYSŁAWOWO, i GDAŃSK.

To był nie zapomniany rejs...

I oficer: GRUCHA
/