Jachtowy Sternik Morski – szkolenie 2019/2020

60780608_606206789884475_5539508828216754176_n
  • DATA: 12-11-2019
  • LOKALIZACJA: Kołobrzeg
  • DOSTĘPNE MIEJSCA:

Szkolenie na stopień jachtowego sternika morskiego (JSM).

 

Kurs kompleksowo przygotowuje do prowadzenia jachtów żaglowych do 18m po wodach morskich.60722392_332056060809968_5794648641721335808_n

.

Szkolenie składa się z dwóch części:

– teoretycznej – seria wykładów oraz ćwiczeń z nawigacji; odbywa się w Krakowie, w Tawernie Stary Port w wyznaczone wtorki,

– praktycznej – tygodniowe manewry morskie w Kołobrzegu.

W obu częściach można uczestniczyć niezależnie.

 

Wszelkie niezbędne informacje zostaną podane podczas spotkania organizacyjnego, które odbędzie się  12.11.2019 w sali wykładowej mieszczącej się w Tawernie Stary Port  (wejście od ul. Jabłonowskich).

.

Jachty: Bavaria 36 i Sun Oddysey

…..

Warunki dopuszczenia do egzaminu:

– ukończone 18 lat.

– odbycie co najmniej dwóch rejsów morskich w łącznym czasie co najmniej 200 godzin żeglugi.

.

Część praktyczna odbywa się w  Kołobrzegu.

– intensywne manewry portowe, ze szczególnym naciskiemIMG-4794
na manewry na silniku z użyciem boi/ dalby/ longside/ Y-bomu,

– manewry na żaglach,

– praca w załodze,

– planowanie wyjścia/wejścia do portu,

– żegluga i nawigacja w warunkach morskich,

–  poranne lub wieczorne wykłady, ograniczone do rzeczy najbardziej praktycznych, powtórka wiedzy z każdego działu: Nawigacja, Locja, Meteorologia, Wiadomości o jachtach, Ratownictwo, Sygnalizacja oraz ćwiczenia z nawigacji.

Ostatniego dnia egzamin przed komisją Akademii Morskiej.

.

Część teoretyczna (oparta na skryptach sporządzonych przez Instruktorów Klubu):

– seria 9 wykładów tematycznych (2-4 godzin każdy),

– dodatkowe zajęcia praktyczne z nawigacji (jeden wybrany weekend).

.

Informacje i zapisy: q.qba@interia.pl / 504 095 106

..

.

strona

                                Terminarz:

12.11. 2019; GODZ. 20:00 – spotkanie organizacyjne.

11.2018 – 03.2019 – wykłady tematyczne oraz ćwiczenia z nawigacji.

18-25.05.2019 – szkolenie praktyczne, manewrówka w Kołobrzegu.

                                                                                          

.

.

.

.

Cena:

Teoria: 150 zł

Praktyka: 1550 zł

.

Zapraszamy do zapoznania się z relacją Miłosza Sotomskiego, jednego z uczestników szkolenia Jachtowy Sternik Morski 2019 oraz do naszej galerii.

Dziennik manewrowy, czyli Jachtowy Sternik Morski 2019 [relacja]

61127477_825021424563837_2577574152533704704_n

Sobota to dzień, w którym w marinie dużo się dzieje – jedni zdają jachty, drudzy je odbierają. Trwa gorączkowe sprzątanie przed następnym czarterem i ewentualna drobna naprawa uszkodzeń, uzupełniane są zapasy wody i paliwa. My w tym wszystkim czekamy aż przygotują nasze jachty, patrząc jak rybacy wyciągają połowy ze swoich sieci.

Będzie ich czterech, zarówno jachtów i instruktorów. Komandor MKM Szkwał Jakub Sepielak oraz kapitanowie: Paweł Dziedzic, Jan Olszewski i Lechu Stoch, z nimi dwie Bavarie i dwie Hanse. To wszystko w Marinie Solnej i porcie w K69689177_2972818516093494_5268664806096764928_nołobrzegu. Tak zaczyna się nasza przygoda z częścią praktyczną kursu na Jachtowego Sternika Morskiego.

Część teoretyczną mamy za sobą, więc instruktorów już znamy,
z załogą też nieraz widzieliśmy się na zajęciach. Jednak żeby formalności stało się zadość, następuje przedstawienie załóg. Później
i tak w chwilach stresowych, czy momentach kiedy wydawanych będzie dużo komend, imiona się trochę mieszają. Tak powstanie Tomasz, który w rzeczywistości był Krzyśkiem. Ja trafiłem do Janka, więc głównie opiszę to, co działo się w jego załodze. Jednak na innych jachtach szkolenie odbywało się bardzo podobnie, czasami zmienialiśmy się tylko zadaniami, żeby w trakcie wykonywania manewrów za bardzo sobie nie przeszkadzać.

Po zaokrętowaniu i przedstawieniu załogi, następuje czas na naukę zasad bezpieczeństwa. Mierzymy kamizelki ratunkowe,
a kapitan zapoznaje nas z jachtem i sprzętem znajdującym się na nim, jest też czas na przypomnienie sobie podstawowych węzełków. W najbliższych dniach najbardziej przydadzą nam się knagowy i ratowniczy do cumowania jachtu, wyblinka do mocowania odbijaczy i buchta do klarowania lin. Po tym wprowadzeniu, od razu wypływamy i tutaj znowu moment na szkolenie praktycznych umiejętności, ponieważ każdorazowo wszelkie manewry w porcie należy zgłosić do Kapitanatu Portu. Janek więc pokazuje, jak i na którym kanale radiowym to zrobić. 

Podczas całego tygodnia, każdy ma za zadanie oswoić się z jachtem. Na początek kręcimy ósemki” w prawo i w lewo. Ćwiczenie to ma pomóc nam sprawdzić, w którą stronę obraca się śruba. Nasza Bavarka ma lewoskrętna śrubę, wiedza ta przyda się przy wykonywaniu późniejszych manewrów. Następnym zadaniem jest dopłynięcie do brzegu rufą, nie cumujemy, zatrzymujemy się tylko i odpływamy. Każdy musi wybrać, w które miejsce podpłynie i próbować zrobić to jak najdokładniej. Gdy nie udaje się trafić w wybrane wcześniej miejsce, kursanci żartują i stwarzają pozory, że stanęli w odpowiednim miejscu
i tak właśnie miało być. Na szczęście przy brzegu, przy którym trenujemy nie ma innych jachtów, więc nie obawiamy się
o poważne uszkodzenia. Po kilku seriach takiego ćwiczenia wracamy do portu. Cumujemy do brzegu, chwila odpoczynku
i zabieramy się za powtórkę części teoretycznej. Uczymy się do późna. Światełka i pytania o budowę jachtu tak nas wciągnęły, że Janek musi nam przypomnieć że wypadałoby iść spać, bo jutro szkolimy się da53853941_409450206508692_3739364077412024320_nlej.   

Następnego dnia, pomimo długiej nauki w dniu poprzednim, załoga wstaje o wyznaczonej porze, kambuz przygotowuje śniadanie, szybka toaleta i znów jesteśmy gotowi do kolejnych zmagań. Tym razem przy wychodzeniu z portu już sami zgłaszamy do kapitanatu chęć rozpoczęcia manewrów. Poznajemy też ciekawostki – przy wyjściu
z basenu portowego, znajduje się dalba dewiacyjna, dawniej jednostki cumowały do niej i obracając się
określały poprawkę kompasu na różnych kursach. 

Co to, znowu powtarzamy podchodzenie rufą do czwartej opony? Tak, wyćwiczenie tego manewru, choć z pozoru niepotrzebnego, ułatwi nam późniejsze podchodzenie do Y-bomu. Zaczynamy również manewry dziobem do wyznaczonego miejsca, dalej nie cumujemy tylko stajemy i odpływamy. Jednak przy tym zadaniu potrzebna jest już lepsza współpraca załogi. Musimy mieć na dziobie tzw. oko”, osobę która będzie nam mówić jaka odległość pozostała do nabrzeża. Początkowo podaje się ją
w długościach jachtu, by przy samym końcu informować o odległości już w metrach.

Miejsce, w którym manewrujemy i ćwiczymy nazywa się obrotnicą, czyli przestrzeń, gdzie może zawrócić duży statek. Musimy więc uważać, kiedy wpływają jednostki dużo większe niż nasza. W pewnym momencie nadają one dwa krótkie sygnały, zmieniam swój kurs w lewo”, ustępujemy im wtedy i pozwalamy bezpiecznie zawrócić. Ten dźwięk będzie nam towarzyszył do końca kursu, początkowo trochę straszny, lecz z dnia na dzień stanie się dla nas normalnością.

Po obiedzie zaczynamy cumowanie rufą do Y-bomu, owocują tu dobrze wyćwiczone poprzednie manewry. Dochodzi jednak kilka dodatkowych zadań-musimy wybrać załogę do pracy na cumach, szpringach i odbijaczach oraz wyznaczyć tzw. desantowego. Dlatego przed każdym manewrem omawiamy co planujemy zrobić, w jaki sposób i kto będzie odpowiedzialny za konkretne czynności. Początkowy stres związany z manewrem i dodatkowa duża ilość komend do wydania, powoduje powstawanie lapsusów językowych np. szpring dodziobowy”. Było ich oczywiście sporo więcej ale resztę zatrzymamy dla siebie. 

Kolejny dzień i znów powtarzamy ćwiczenia. Jednak jest w tym jakaś metoda, gdyż z każdym razem wychodzi nam to coraz lepiej. Dochodzi nowe zadanie – longside na reserved”. Reserved” to tabliczka na brzegu, do której mamy podejść tak, żeby po wykonanym manewrze, stać burtą do nabrzeża, a rufę mieć dokładnie w miejscu napisu. Przy tym ćwiczeniu pracuje już każdy załogant – potrzebne jest oko”, i dobry  desant”, ktoś do podania cum i sprawna praca odbijaczami.

W międzyczasie bez ostrzeżenia Janek wyrzuca tyczkę do wody – manewr  człowiek za burtą”. Najpierw próbujemy sami,
a potem otrzymujemy wskazówki, jak wykonać go poprawnie. Takie
zaskoczenia” też już pozostaną z nami do końca kursu, tylko w pewnym momencie sami członkowie załogi zaczną wyrzucać tyczkę. 

Po przedpołudniu pełnym ciężkiej pracy, czeka nas nagroda – pierwsze wyjście w morze.60474864_182127596047303_8659495624627978240_nMusimy się jednak do tego dobrze przygotować – obowiązkowe pasy i ciepłe ubrania. W porcie jesteśmy osłonięci, więc brak wiatru i ładna pogoda, to mogą być tylko pozory. Pełne morze potrafi zaskoczyć. Wychodzimy z portu na silniku, zanim jednak postawimy żagle, instruktor tłumaczy kolejne czynności. Szybka powtórka nazw żagli, lin, odpowiednich kursów
i ustawienia żagli względem wiatru. Natomiast wiatr był wręcz idealny do nauki. Gdy każdy spróbował swoich sił, a słońce chyliło się ku zachodowi, postanowiliśmy wracać. Znajdujemy locję i sprawdzamy wejście do portu. Startujemy od pławy
KOŁ”. Gdy czerwona główka portu zejdzie się z Pomnikiem Zaślubin z Morzem, należy zmienić kurs. Wszystko byłoby dobrze, tylko gdzie ten pomnik i jak on wygląda? Całe szczęście, że jest internet. Udaje się znaleźć pomnik, lecz z morza wygląda jak duży, szary głaz, ukryty pośród drzew.

W ten oto sposób zakończyliśmy… chwila moment, który to już dzień? Tyle się dzieje i dni mijają tak szybko, że można się pogubić. Nowy poranek i całe przedpołudnie szkolimy wcześniej poznane manewry. Jednak tym razem Janek obserwuje nas z nadbrzeża. Chce zobaczyć jak poradzimy sobie na egzaminie, wtedy przecież nie będzie mógł nas wspierać. Manewry wychodzą nam już dość przyzwoicie, teraz trzeba je jeszcze doszlifować, żebyśmy potrafili wykonać je również
w trudniejszych warunkach np. w zatłoczonym porcie. Po przerwie obiadowej następuje zmiana instruktorów. Teraz pływamy z Kubą – świeże spojrzenie na załogę i kilka nowych wskazówek pozwala nam jeszcze lepiej przygotować się do egzaminu, ale nie tylko, bo przecież najważniejsze co mamy wynieść z tego szkolenia, to umiejętność manewrowania, sterowania i prowadzenia jachtu w realnych warunkach.

Wieczorem jak zwykle powtórka części teoretyczne. Dzisiaj jednak zamieniamy pytania testowe na pracę z mapą. Pracujemy wspólnie, dzielimy się wiedzą i sposobami rozwiązania zadań. Pomimo tego, że na większości współczesnych jachtów mamy dostępny GPS, to nawigacja klasyczna jest równie ważna, jak umiejętności praktyczne, sprzęty przecież bywają zawodne. Załoga rozwiązuje zadania, a Janek udowadnia, że dobry kapitan powinien potrafić zrobić wszystko na jachcie i przygotowuje nam przepyszne kanapki. 

Nowy dzień zaczynamy także od pracy z mapą, tym razem jednak każdy rozwiązuje zasadnie samodzielnie. Niestety na jachcie nie ma miejsca na rozłożenie siedmiu map, więc szukamy czegoś w marinie. Okazuje się, że idealnie do tego celu nadaje się – pralnia. Po skończeniu ćwiczeń nawigacyjnych, mamy chwile odpoczynku, więc idziemy pozwiedzać Kołobrzeg. Najpierw jedzenie i tu wybór pada na promowany przez Szkwał kebab Zahir. Rollo, superrollo i super megarollo – trzeba zobaczyć i spróbować. Następnie wizyta na plaży i słodka niespodzianka od naszego kapitana. Musi być dobrze skoro zostaliśmy uraczeni pysznymi pączkami. Na plaży bawimy się z mewami i sprawdzamy ich umiejętność łapania okruszków
w locie, wychodzi im to zaskakująco dobrze.

Dziś wielki dzień – po południu mamy egzamin. Dwie załogi zaczynają praktyką, dwie teorią. Na tyle dobrze czujemy się
w manewrowaniu, że wolimy przeznaczyć przedpołudnie na ćwiczenia z nawigacji.

Nadchodzi godzina 15, chwilę wcześniej skończyliśmy ostatnią odprawę przedegzaminacyjną. Każdy dostaje indywidualne wskazówki od Janka. Obserwował nas przez cały tydzień, więc wie w czym każdy j60871603_304915433769723_1939622967633772544_nest dobry, a na co powinien zwrócić szczególną uwagę. Po chwili na kei pojawia się egzaminator z Akademii Morskiej. Przedstawia się i opowiada o tym, że podglądał nasze manewry od tygodnia. Okazuje się że to instruktor optymistów”,
którzy również szkolili się, w tym samym czasie co my. Po uzupełnieniu listy
i krótkim objaśnieniu zasad, przystępujemy do egzaminu. Każdy z nas ma za zadanie wykonać jakiś konkretny manewr. Egzaminator nie ma większych zastrzeżeń, wszystko zostało wykonane poprawnie, przekazuje jedynie swoje dodatkowe uwagi. Po manewrach mamy jeszcze chwilę czasu do części teoretycznej, więc egzaminator opowiada nam kilka historii ze swojego ciekawego życia żeglarskiego. Kiedyś zdarzyło mu się, bodajże w okolicach Wietnamu, wyczarterować jacht ze 100 letnimi mapami, które oczywiście nie przydały mu się do nawigacji. Przestrzega również, by żeglując wokół wysp pochodzenia wulkanicznego, zawsze cumować po stronie zielonej, tej z bujną roślinnością, gdyż nawet uśpiony wulkan może w pewnym momencie  dać znać o swoim istnieniu. 

Przyszedł czas na egzamin teoretyczny, jedziemy więc do Ośrodka Szkoleniowego Akademii Morskiej. Składa się on z dwóch części – pytań testowych i zadań nawigacyjnych na mapie. Na wyniki musimy trochę poczekać, ale w nagrodę za cierpliwość możemy spróbować swoich sił testując symulator statków morskich. Okazuje się, że wystarczy oszukać oko, żeby nasz mózg próbował utrzymać równowagę. Pochylamy się więc i 60660273_701845246914903_909330871046111232_npróbujemy utrzymać się na wirtualnej fali” pomimo tego, że symulator to normalne pomieszczenie, a tylko rozstawione wszędzie ekrany powodują efekt bujania. Na koniec szybkie pamiątkowe zdjęcie i powrót do mariny. 

Wieczorem ogłoszenie wyników, okazuje się, że wszyscy otrzymamy upragnione patenty. Z tego powodu organizujemy grilla i małą imprezkę. Nareszcie można się rozluźnić po pracowitym tygodniu.

Niektórzy powiedzą, że egzamin daje nam tylko papier, ale wszystkie umiejętności czy wskazówki, które zdobyliśmy podczas całego tygodnia będziemy wykorzystywać w przyszłości. Chciałbym więc, w imieniu wszystkich załóg i każdego z osobna, podziękować naszym instruktorom. Nie tylko za przygotowanie do egzaminu, ale przede wszystkim za wyposażenie nas w wiedzę i umiejętności do samodzielnego prowadzenia jachtu. Również za atmosferę która sprzyjała nauce i pozwoliła nawiązać bliższe znajomości. Dzięki i do zobaczenia na morzu.

..

.

Autor: Miłosz Sotomski

Korekta: Paulina Szczepankiewicz

.

Chcesz zostać Jachtowym Sternikiem Morskim?

Zapisz się na kurs 

Jachtowy Sternik Morski 2019/ 2020

.

.

.